• licznik wypełnionych ankiet: 247

    liczba postów na forach: 2236

    liczba odsłon: 2007802

  • szukaj
  • wpisz nazwę dewelopera, miasto lub słowo kluczowe:

Wybierz swój region

    • Wybierając region sortujesz wyświetlane informacje zawężając tylko do wybranego regionu

artykuły

    • Kupuj w czasie kryzysu, ale bezpiecznie.

    • Trudno wymagać od kogokolwiek, by jednoznacznie i trafnie przewidział to, co nastąpi na rynku nieruchomości w najbliższym roku. Sytuacja zamienia się dynamicznie, a w tym tygodniu zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o ożywieniu rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Jak na rodzimym rynku pierwotnym i działalności deweloperów odbije się kryzys – czas pokaże. Opinie i przewidywania są różne, a różnica polega głównie na ocenie głębokości zapaści i związanych z tym konsekwencji.

      W dniu wczorajszym PAP zamieścił wypowiedź Pana Jacka Bieleckiego, Dyrektora Polskiego Związku Firm Deweloperskich dotyczącą prognozy sytuacji na rynku pierwotnym w roku bieżącym. Jacek Bielecki przewiduje, iż w 2009r. „do użytku zostanie oddane 130-150 tys. mieszkań”. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez GUS, w 2008r. oddano do użytku ponad 165 tys. Biorąc pod uwagę skalę kryzysu, na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że 15 – 30 tys. mieszkań mniej to nie tak straszna informacja. Ale liczby porównywane rok do roku nie oddają specyfiki i charakteru procesu inwestycyjnego, który trwa więcej niż rok, a nie rzadko dwa – trzy lata. Jak podkreśla Jacek Bielecki, „budynki oddawane do użytkowania w tym roku, to te rozpoczęte 2, 3 lata temu w odniesieniu do wielorodzinnych i 3 - 10 lat temu, jeśli chodzi o jednorodzinne budowane indywidualnie, bo tyle trwa cykl budowy”.

      Zatem należy się spodziewać, że skutki kryzysu odczujemy bardziej w latach kolejnych, bo decyzje o rozpoczęciu inwestycji, których zakończenie planowane jest na lata 2010-2012 są podejmowane właśnie teraz. Jak podkreśla Jacek Bielecki, wstrzymanie około 80% inwestycji dotyczy właśnie tych planowanych. A to istotna różnica. „Nie ma przesłanek, by komentować możliwość wstrzymania już rozpoczętych umów – podkreśla Bielecki.

      Czy to oznacza, że klienci, którzy kupili mieszkania w inwestycjach, których realizacja właśnie trwa, mogą spać spokojnie? Ryzyko istnieje zawsze, większe lub mniejsze, niezależnie czy jest kryzys czy wręcz odwrotnie. Deweloperzy lub firmy budowlane mogą upadać z różnych powodów i z różnych powodów inwestycja może nie zostać ukończona w terminie.

      Niemniej, ryzyko związane z zakupem u dewelopera można zminimalizować. Jacek Bielecki radzi jednoznacznie: „Przede wszystkim radzę zwracać uwagę na doświadczenie dewelopera w realizacji wcześniejszych projektów i czy inwestycja ma zapewnione finansowanie bankowe.”

      My dodajemy jeszcze, że bezpieczniej jest kupować mieszkanie w zaawansowanej fazie inwestycji i co podkreślamy przy każdej możliwej okazji: sprawdzać dewelopera i dokumenty, które przedstawia, uważnie czytać umowy i podpisywać umowy przedwstępne w formie aktu notarialnego. Umowa przedwstępna w zwykłej formie, podpisana w biurze dewelopera, nie daje klientowi praktycznie żadnych szans na zabezpieczenie ewentualnego roszczenia. Bo jeśli sąd upadłościowy nakaże sprzedaż wszystkiego, co ma deweloper, zazwyczaj w pierwszej kolejności pieniądze dostaną np. ZUS oraz syndyk, w drugiej - fiskus, a dopiero w trzeciej - klienci oraz inni wierzyciele i pieniędzy może najzwyczajniej nie starczyć. W skrajnym przypadku klient traci mieszkanie, pieniądze i pozostaje z zaciągniętym kredytem.

      Naszym zdaniem: Czas na kupowanie jest dobry. Warto negocjować z deweloperem nie tylko cenę mieszkania lub domu, ale także inne warunki zakupu. Do tej pory niewielu deweloperów zgadzało się na podpisywanie umów przedwstępnych w formie aktu notarialnego – dziś sytuacja jest inna i warto z niej skorzystać.

      Zdjecie: Poznań, inwestycja firmy Konimpex-Invest S.A., Nad Cybiną

    • Karolina Kobuz , 17.03.09

komentarze

    • Strona 1 z 1
    • Jeżeli zależy Państwu na wiarygodności, to zamieszczając tak kontrowersyjną rekomendację: 'Czas na kupowanie jest dobry.' warto to rzeczowo uzasadnić oraz wyjaśnić czytelnikom, czy nie są Państwo jakoś materialnie związani z 'podażową' stroną rynku mieszkaniowego. Dlaczego? Ano dlatego, że w ostatnich 2-3 latach 'dziennikarze', 'eksperci' i 'doradcy finansowi' skompromitowali się całkowicie uczestnicząc w naganianiu klientów deweloperom. Doszło do tego, że w zasadzie każda wypowiedź wyżej wymienionych wywołuje na forach internetowych salwy śmiechu. Wyjaśnię, że osobiście jestem mocno przekonany o kontynuacji spadków na rynku mieszkaniowym. W skrócie: przykręcenie kurka z kredytami, kryzys, pesymistyczne postrzeganie przyszłości przez potencjalnych klientów, niskie rzeczywiste (i spadające) koszty budowy (3-3,5 tys/m2), narastający nawis podażowy, bankructwa deweloperów, demografia. Nieruchomości będą nadal tanieć i to jest 'oczywista oczywistość'.
    • 21.03.09 03:01
    • ~bezdomny
    • M Szanowny Czytelniku! Dziękuję za komentarz do artykułu i ponieważ czuję się „wezwana do tablicy” i zależy mi na wiarygodności przedstawianych tez - spieszę z odpowiedzią. Podstawową tezą artykułu jest to, że czas na kupowanie jest dobry, bo kryzys zmienił sytuację negocjacyjną klienta. Nie ma w artykule tezy lub sugestii, że należy kupować mieszkania, bo w tej chwili są najniższe ceny i taniej nie będzie. Wręcz przeciwnie, w podsumowaniu sugeruję, że cenę należy dalej negocjować (bo jest nadal na to przestrzeń). Informacje zawarte w artykule dotyczą przewidywanej podaży, która jak wskazują dane, może w kolejnych latach spaść. Nie ma mowy o cenach. Wniosek jest zatem innej natury – jeśli w kolejnych latach ilość mieszkań może się zmniejszyć, możliwości negocjacyjne nie będą już tak dobre jak teraz, teraz deweloperzy zabiegają o klientów. I tylko tyle. Co do wiarygodności, to, jeśli śledzi Pan materiały publikowane na naszych łamach, to proszę zwrócić uwagę, że już od początku 2008r. poddajemy w wątpliwość „opinie eksperckie” i około pół roku temu przestaliśmy publikować niektóre „eksperckie raporty z rynku nieruchomości” gdyż mieliśmy dokładnie takie samo wrażenie jak Pan. Ranking deweloperów nie jest „związany z podażową stroną rynku mieszkaniowego” jest związany z rynkiem nieruchomości, jako takim. Tak długo jak klienci będą szukać informacji o deweloperach, sprawdzać ich wiarygodność i oceniać ich działalność, tak długo ten portal będzie miał sens. I to tylko tyle lub aż tyle. Pozdrawiam serdecznie. Karolina Kobuz Przy okazji polecam artykuły dostępne w archiwum serwisu, które jednoznacznie wskazują, na krytyczną i weryfikującą postawę serwisu w stosunku do „medialnych spekulacji dotyczących rynku nieruchomości”: http://rankingdeweloperow.pl/teksty/2008/2/klient-nasz-pan/#Scene_1 http://rankingdeweloperow.pl/teksty/2008/7/odkrywanie-ameryki/#Scene_1 http://rankingdeweloperow.pl/teksty/2008/9/dzieje-sie-co-sie-dziac-powinno/#Scene_1
    • 24.03.09 13:59
    • ~Karolina Kobuz
    • Skoro dalszy spadek cen jest w zasadzie przesądzony (wobec pewnej specyfiki i bezwładu rynku nieruchomości, czynniki są znane, wymieniłem je wcześniej) to moim zdaniem jedyną rozsądną strategią potencjalnego kupującego jest WSTRZYMANIE SIĘ z zakupem. Chyba, że potencjalny kupujący wymarzył sobie mieszkanie X na piętrze Y w inwestycji Z (np. bardzo podoba mu się widok z okna na najbardziej ruchliwą ulicę w mieście ;-). I nie ma dla niego znaczenia, czy zapłaci 200 tysięcy mniej czy więcej. Ale jak dobrze wiemy dla większości kupujących nieruchomości w Polsce (i nie tylko) głównym wyznacznikiem jest cena. Nie zgadzam się, jakoby obecnie były jakieś nadzwyczajne 'możliwości negocjacyjne'. To, co obecnie obserwujemy, to STANDARD, a jedynie ostatnie 2-3 lata były ANOMALIĄ, która nie wystąpi w przewidywalnej przyszłości. Nie zgadzam się również z tezą, że 'ilość mieszkań może się zmniejszyć' w kolejnych latach. Być może przejściowo nieco ubędzie z oferty pierwotnej, ale warto pamiętać o znacznie większej ofercie z rynku wtórnego i dość szybkim wejściu na rynek ofert zbudowanych po w miarę już normalnych kosztach (działki, materiałów i robocizny w cenach PO ostatnim szale spekulacyjnym) czyli (o ile kryzys znacząco się nie pogłębi) po 3,0-3,5 tys/m2. Dodając do tego przyzwoitą marżę dewelopera 10-20 proc. daje ostateczną cenę w okolicach 3,5-4,0 tys/m2 średnio w Poznaniu (nie licząc ekstremów typu apartament 100 metrów od Starego Rynku i drzwi ze złotymi klamkami).
    • 07.04.09 02:11
    • ~bezdomny
    • Strona 1 z 1

artykuly podobne

    • temat
    • data dodania

nowy komentarz

    • Captcha

powiązani developerzy

    • nazwa dewelopera
    • miejscowość
    • liczba głosów
    • ocena

logowanie